„Papierowe miasta” John Green

Ilość stron: 393
Rok wydania: 2008
Data polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Bukowy Las
(w mojej biblioteczce) 

Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [...] Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza.

John Green jest jednym z najbardziej znanych pisarzy literatury młodzieżowej dzisiejszych czasów. Większość z nas słyszała o książce Gwiazd Naszych Wina,która przyniosła mu międzynarodową sławę. Teraz gdy w kinach ma się pojawić kolejna ekranizacja jego powieści znów jest o nim głośno. Tym razem będą to Papierowe miasta.

Książka rozgrywa się w przeciągu kilku tygodni przed zakończeniem szkoły średniej. Głównym bohaterem jest Quentin Jacobsen (zwany przez przyjaciół Q), młodzieniec z planem na życie. Egzaminy, college, praca. Wszystko ustawione niczym z zegarku.

Moje dni nacechowane były przyjemną identycznością. Zawsze to lubiłem: lubiłem rutynę. Lubiłem czuć się znudzony. Nie chciałem tego, ale to lubiłem.

Jego spokój zostaje jednak zakłócony, gdy pewnej nocy w jego pokoju pojawia się Margo Roth Spiegelman – jego sąsiadka, przyjaciółka z czasów dzieciństwa i miłość jego życia, która całkowicie straciła z nim kontakt. Z informacją, że potrzebuje kierowcy, aby spełnić swój plan wyciąga Q z łóżka. I właśnie ta noc jest nocą, która zmienia Q i sprawia, że ten perfekcyjnie ułożony plan, który tak lubił zostaje strącony na drugi plan.

Margo zawsze kochała tajemnice. [...] Nigdy nie opuszczała mnie myśl, że być może kochała je tak bardzo, że sama stała się tajemnicą.

Gdy noc się kończy, a nasi bohaterowie wracają do domów, Q spodziewa się, że jutro w szkole wszystko będzie wyglądać inaczej. Nie ma on jednak świadomości jak bardzo, aż do momentu, gdy dowiaduje się, że Margo zniknęła. Jedyne co zostawiła to wskazówki, którymi może podążyć, aby ją odnaleźć. Problem stanowi to, że prawdziwa Margo nie jest tą Margo którą zna.

Jakże łatwo można dać się zwieść, wierząc, że człowiek jest czymś więcej niż tylko człowiekiem.

Jest to moje trzecie spotkanie z twórczością Johna Greena i znów mnie nie zawiódł. Przyznaję, że przeczytanie tej książki zajęło mi zdecydowanie więcej czasu i nie do końca potrafiłam połączyć się z głównym bohaterem, aż ją skończyłam. Quentin jest zakochany w Margo i żyje tylko tym, aby ją znaleźć. Na swojej drodze poznaje jednak, że ta wersja Margo, którą znał była tylko perfekcyjną iluzją wykreowaną przez niego. Stawiał ją w cudownym świetle, zapominając, że jest ona przede wszystkim dziewczyną z krwi i kości i z dręczących ją myśli.

Świat pęka w szwach od ludzi, a każdego z nich możemy sobie wyobrazić, tylko że nieodmiennie tworzymy sobie o nich niewłaściwe wyobrażenia.

Czy ktokolwiek z was chciał uciec? Rozpocząć życie od nowa na swoich warunkach, a nie na tych narzucanym nam dookoła. Czy kiedykolwiek mieliście dość, że życie musi być zaplanowane? Czy kiedykolwiek myśleliście, że tracicie siebie podczas tworzenia wersji, która będzie wystarczająca dla otoczenia? Czy myśleliście, że to wszystko to za dużo? Tak myślała Margo. Margo, której nikt nie znał. Margo, która nazwała się papierowa dziewczyną, którą chciała zniszczyć Margo, która uciekła i mimo samotności, ani razu nie tęskniła za tym co było, a każda myśl o powrocie była podszyta niepokojem, że znów zostanie wplątana w ten świat, który nie jest jej światem.

Każdy z nas zaczyna życie jako wodoszczelny okręt. Ale potem przydarzają się nam różne rzeczy – ludzie nas opuszczają albo nas nie kochają, albo nas nie rozumieją, albo my ich nie rozumiemy, więc tracimy, przegrywamy i ranimy się wzajemnie. I okręt zaczyna miejscami pękać. No, a kiedy okręt pęka, koniec staje się nieunikniony.

W swojej książce John Green mówi również o tym jak czasem podążamy za jedyną rzeczą, jaka wydaje nam się ważna, aby dowiedzieć się, że to nie jest to czego tak naprawdę chcemy, a to jak wyobrażamy sobie innych mówi więcej o nas samych. Lubimy mieć wizję innych ludzi, w które gorąco wierzymy. Jednak nie ważne jak mocno to robimy ludzie się nie zmienią. Często powtarzamy „zmieniłeś się”, a może to nie oto chodzi. Może po prostu zobaczyliśmy to co jest prawdziwe i nasza idealna wersja zmieniła się w gruz. Może ta osoba przestała udawać. Prawda potrafi zawieść. Q też musiał to sobie uświadomić.

Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne. Nie jest nawet na tyle trwałe, by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto. Mówię ci, tylko popatrz Q: popatrz na te wszystkie ślepe zaułki, ulice, które zawracają same na siebie, wszystkie te domy wybudowane po to, by się rozpaść. Na wszystkich tych papierowych ludzi mieszkających w swych papierowych domkach i wypalających swoją przyszłość, byle tylko siedzieć w cieple

Jest to również powieść o niepoddawaniu się i wierze w odnalezienie swojej wolności. O tym, że chociaż droga do celu może być trudno to warto ją przebyć do końca.

Nieważne, jak bardzo życie daje człowiekowi w kość, zawsze jest lepsze niż to drugie

Kolejna pozycja od Johna Greena warta przeczytania. Zawiera porządną dawkę humoru i myślenia.

Problem w tym,że ja wierzę w przyszłość.Może to wada charakteru,ale naprawdę wierzę